niedziela, 24 marca 2013
Maska Alkoholika
Jak byłam mała, często stawałam się mimowolnym świadkiem kłótni moich rodziców.
Starszy brat i starsza siostra jakoś się tym nie przejmowali, zajmowali się własnym życiem.
Ja, jako najmłodsza po prostu jeszcze nie wszystko potrafiłam zrozumieć.
Pamiętam, że tata czasami obarczał mamę winą, za brak pieniędzy w domu, za to, że sama
nie potrafiła znaleźć sobie pracy i jest leniwa. Zresztą, do teraz jej to wmawia.
Z wiekiem zaczęłam coraz więcej rozumieć, tata stawał się nie tatą, a moim ojcem.
Były okresy kiedy nie pił w ogóle, ale gdy to mu się znudziło, wpadał w ciąg, trwający około
tygodnia, czasem dużo, dużo więcej. Później było jeszcze gorzej - a myślałam, że się nie da.
Zdarzało się, że przychodził późnym wieczorem do mnie do pokoju, próbując wyzwolić
we mnie poczucie winy, przepraszając za siebie, mówiąc, że mnie kocha. A gdy mu się
sprzeciwiałam, zaprzeczałam - bił mnie. Nie tak, że maltretował, ale jeden lub dwa uderzenia
w policzek. Później płakałam. Raz było też tak, że zostałam z nim sama w domu,
musiałam ukryć się w łazience, bo groził, iż najpierw zabije mnie, a potem samego siebie.
Teraz, nienawidzę go, naprawdę, z całego serca go nienawidzę. I tego, że muszę być
często dla niego miła, by odwoził mnie do internatu i dawał pieniądze. Jesteśmy od
niego zależni, on tylko pracuje. Na szczęście niedługo mama też zacznie.
Myślimy, by zgłosić go na odwyk. Zobaczy się, co z tego wyniknie...
On udaje przy ludziach wesołego, BYŁEGO alkoholika, a w domu zamienia się w diabła.
-A
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.