O tym, że jestem Motylkiem wie tylko jedna, bliska mi osoba. Innym nie chcę mówić, po chuja?
Poza tym są w moim otoczeniu osoby, bardzo podatne na to, co robią inni. To znaczy, ktoś coś zrobi,
oni zaraz próbują tego samego. Smutne, nieprawdaż? I m.in z tego powodu nie ma potrzeby, bym
rozmawiała o tym z więcej, niż tą jedną przyjaciółką. Tak jest lepiej i dla mnie i dla innych dookoła.
Z drugiej strony...mam wrażenie, że odkąd weszłam do społeczności "Motylków", jestem weselsza,
taka trochę...inna? Można to tak ująć. Mimo tego, że antydepresanty zadziałają dopiero za tydzień
(około), mam nawet dobry humor. Chyba Pro-Ana mnie zmienia, udaje mi się często ćwiczyć, mniej
i zdrowiej jeść, a minęło dopiero kilka dni! Jestem dzisiaj z siebie dumna, wieczorkiem dodam bilans, już nie mogę się doczekać, gdy się pochwalę! <33
W klasie czuję się tak średnio. I w ogóle w tej szkole czuję się ostatnio, jakby większość ludzi na
mnie krzywo patrzyła, choć wiem, że to prawdopodobnie dzieje się tylko w mojej chorej głowie.
Nienawidzę niektórych. Naprawdę. To nie jest za mocne słowo.
Przyznam się do czegoś. Normalnie pierwszy raz zaczęłam przeglądać przeglądarkę Google,
dalej niż na pierwszych, kilku stronach. Zabawne, prawda? A to wszystko, w poszukiwaniu Pro-Ana.
Ogólnie ostatnio tak się zastanawiam, czy ta tzw. pomoc, jest mi w ogóle potrzebna?
Nie wiem nawet, czy myślę, że mi pomoże. Dziwne, prawda?
Niedawno rozmawiałam z wychowawczynią, mówiła, że jakby co, to da mi swój nr. i będę mogła
napisać, może się spotkamy i pogadamy. Powiedziała, że od początku widziała, że jestem inna,
oraz że wierzy we mnie, że sobie poradzę. Zgadnijcie co?! Mamy podział na grupy, więc w
towarzystwie pierwszej grupy (nie mojej) orzekła, że nie mam szans na przejście z klasy do klasy!
Idiotka, prawda? Dwulicowa gnida. A myślałam, że jest w porządku. Choć już kilka sytuacji takich
było, nie w roli ze mną. Żal mi jej, naprawdę. Miałam zamiar wykorzystać jej numer, ale jednak nie.
Jak myślicie, dam radę wyjść z depresji za pomocą Annie oraz psychologa/pedagoga/mamy?
Może jednak zdam ^_^
Ej, szczerze? Nie kurwa, kłam! - haha! Dobre.
Więc...coraz bardziej kręci mnie myśl, by skusić się na jeszcze jeden raz z Acodinem. Hehe,
pewnie dojdzie do skutku. Ale nie wiem kiedy, gdzie i w ogóle. Pewnie sama, nie chcę znów
wkopywać K. I na pewno nikomu o tym nie powiem...
-A
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.