Cześć,
Wczoraj około trzech godzin czekałam w poczekalni, nim psychiatra mnie przyjął do siebie.
Porozmawiałam z nim może pół godziny, ten potwierdził zaburzenia emocjonalne, które stwierdzono
w szpitalu, ale także zdiagnozował u mnie depresję.
Przepisał mi leki na sen, ale nie tylko. Dał mi także drugą, ważniejszą receptę, na antydepresanty.
Zadziałają po okresie dwóch-trzech tygodni, na początku będę miała problemy z apetytem,
które tak na marginesie się powiększą, bo już mam małe kłopoty z tym odżywianiem, ale także...
Na początku będą pojawiać się mocniejsze myśli samobójcze i myśli o okaleczaniu się.
Mogą wystąpić różne objawy. Zobaczymy jak to będzie, dziś rano (o 11.00, phi) wzięłam pierwszą
pigułkę, mają one kolor zielono-biały. Przypomniałam sobie kolczyki Dominiki. Takie same,
ale kolczyki-pigułki są koloru biało-różowego - słodko, słodko, słodko - trzy razy na tak! Nosiłabym.
Poza tym dla mojego ojca - alkoholika - oprócz samego picia najważniejsze jest jeżdżenie na basen i
moja gra na saksofonie - czasem mam tego naprawdę dość - mówi, że nie mamy pieniędzy, a tak
naprawdę to sam je wydaje i to pewnie więcej niż ja czy mama. Bo brat to sam już sobie zarabia :)
"Zaburzenia emocjonalne, proszę puść to na antenie, powiem Ci, że to fakt, powiesz mi, że to obciach, pierdolę Cię i tak rozejdzie się po łokciach..."
Chcę schudnąć! Jeśli dojdę do wagi 40 kg albo coś około tego, będę z siebie dumna.
Muszę poćwiczyć swoją wolę, która z pewnością nie jest zbyt silna. Ćwiczyć i ćwiczyć!
Wierzę, że pewnego dnia mi się uda. Jestem tego pewna! Rzecz jasna, jeśli dożyję tego dnia.
Kiedy wrócę do internatu, zacznę biegać, częściej (choć nie wiem czy się da) spacerować.
Powykonuję sobie od czasu do czasu co wieczór jakieś parę ćwiczeń. Nie będę dużo jadła.
Choć pewnie będę pilnowana, wymiotowanie powinno pomóc, tak sądzę przynajmniej.
Albo ukrywanie jedzenia w pokoju. Tylko tak, żeby dziewczyny nie zauważyły. Ech, dziwne.
Łaka, łaka, madafaka! :3
Dowiedziałam się właśnie, że połknęłam dziś pigułkę z dwa razy mocniejszych
antydepresantów, niż powinnam dostać. Mama powiedziała, że sprzedawczyni w
aptece się pomyliła. To, kurwa, niech patrzy dokładniej co sprzedaje!
Jestem tylko ciekawa, czy coś mi po tym będzie, później, bo na razie nic nie odczuwam.
http://www.youtube.com/watch?v=3KCJOqO_904
A teraz dziękuję "przyjaciółkom" (O.J.) które zostawiły mnie mimo tego, że obiecywały być
zawsze obok mnie. Naprawdę, dzięki. Teraz wiem, jak odróżniać prawdziwych przyjaciół od
tych fałszywych :] Dzięki, za cierpienie. Dzięki za to, że najlepiej jest obwiniać innych.
Mama myśli ciągle o tym, by zgłosić tatę na odwyk. Mam nadzieję, że odważy się to zrobić.
Szczególnie, że wczoraj psychiatra (mimo wyglądu, okazał się w porządku), powiedział jej,
że to nie skończy się dla rodziny źle, przeciwnie, warto O MNIE walczyć. Tutaj się mylił.
Poza tym...za miesiąc jadę do niego na kontrolę, ciekawe jest, czy znów będę tyle czekać?
Mimo sprzeciwów życia idę swoją drogą Mimo plotek ludzi, zawsze będę sobą
Chociaż sytuacja moja nie jest łatwa
Pokażę ludziom, że jestem walki warta!
I wiadomość na koniec:
NIE PRZESTAJĘ PALIĆ --) NAJWYŻEJ ZMNIEJSZĘ LICZBĘ WYPALANYCH FAJEK
-A
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.