poniedziałek, 25 marca 2013

Kłótnia na horyzoncie - ahoj!

Kurwa. A myślałam, że gorzej już być nie może. To jedno zdanie, którego nie powinnam usłyszeć...

"Ty i Agata obgadujecie mnie ze swoim lekarzem, a ja wolę iść do swojego [...] "

Teraz wiem, że cała ta jego gadka, że mnie kocha i te chętne zakupy dla mnie nic nie znaczą.
On chce tylko, żebym inaczej na niego patrzyła. I myśli, że mu się to uda? Nie ma szans, przegra.
Mam tylko nadzieję, iż jak najszybciej wyląduje na odwyku, nie mam zamiaru się tu z nim męczyć.
Stara się być miły, a przychodzi co do czego, pokazuje swoją prawdziwą twarz. Mimo, że ostatnio
nie pije, awanturuje się. Zresztą...cały on. Widocznie nie potrafi inaczej.

Nienawidzę go, nienawidzę, nienawidzę...dzisiaj...wyciągnę swoją żyletkę, pewnie się "zakurzyła".
Może jeśli przejadę kilka razy po ramieniu, to minie ten ból w sercu. Szczerze? Boje się tej nocy.

Przypomniałam sobie, gdy był taki okres, kiedy przychodził nad ranem do mamy, mówiąc jej...

"To nie ja chciałem mieć dzieci..." 

Niby nic takiego, padały gorsze słowa z jego ust, a jednak tak głęboko mnie zraniły, że mam je w
sobie do tej chwili. Nie zapomnę tego!

Niech wraca do tego swojego garażu, w którym i tak większość czasu przesiaduje (lub śpi).

Nie cierpię tych krzyków, jego głos tak mnie irytuje, z każdą sekundą powraca do mnie więcej
złych wspomnień związanych z nim. Bo takich jest niezliczona ilość! W porównaniu, do tych ok.





-A

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.