poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Dzień jak co dzień.

Taki sam jak inne. Zły. No dobra, skłamałam - jeszcze gorszy. Nie zaczął się najlepiej, bo jak zwykle, od kalorycznych kulek z mlekiem. W każdym razie, nie o to chodzi, tym razem...to nie ja
zachowałam się nikczemnie i tym razem to nie ja kogoś zraniłam, lecz ten ktoś mnie.
Wybaczyć, wybaczę. Z pewnością, ale nie wiem, jak szybko zapomnę. Wybaczę, ponieważ ta osoba
jest dla mnie niewiarygodnie i cholernie ważna. Jestem wściekła na siebie, że tak szybko się przywiązuje! Po chuja mi, skoro ludzie i tak mnie nie znoszą?!

http://www.youtube.com/watch?v=biff2Rx5VZw - cudowna piosenka, naprawdę!

Pocięłam się. Znów, po raz kolejny od kilku dni. A cały miesiąc tego nie robiłam, jak nie więcej.
I wracam do punktu wyjścia, chciałam się z tego wydostać (czyt. inni chcieli mnie wydostać), ale jak widać to nic nie daje i to już takie moje przeznaczenie - ja + żyletka + depresja + zaburzenia + pech.



"Prawdziwy przyjaciel ma ramiona przepłakane twoimi łzami"

 "Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto nie pytając o powód smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość"

"Przyjaciel to ten kto wie o Tobie wszystko mimo to nadal Cię lubi"

"Przyjaciel to ten który przychodzi gdy cały świat odchodzi"




Średnio się czuje. Niby rozmawiamy, a jednak...to nie to samo. Nie wiem, dziwnie się czuje.
Mam nadzieję, że wszystko powróci do normy. Kiedyś...

Myślę, że ojciec i brat celowo zaczęli chować przede mną fajki, a to skubańce...^^

-A


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.