W dodatku zważyłam się wychodząc z wanny i waga wskazała 44.5 kilograma, a teraz opycham się
chipsami paprykowymi i czekoladą. Wiem, wiem. Przepraszam, Motylki, jestem żałosną idiotką.
Mój wzmożony apetyt to kolejny znak, że zbliżają się te, a nie inne dni w miesiącu.
Ciągle mam koszmary i przebudzam się przynajmniej raz w nocy, czasami nawet zlana potem.
To może być objaw tych nowych, dwa razy mocniejszych antydepresantów, lecz nie wiem na 100%.
Pocięłam się. Wczoraj. I przedwczoraj tak samo. Na brzuchu, na ręce.
http://www.youtube.com/watch?v=AypvuzhVlrc
http://www.youtube.com/watch?v=JRWox-i6aAk
Trochę thinspo:
Założyłam sobie ostatnio taki zeszyt, w którym mam różne rady od Annie, diety, zapisy ćwiczeń i moje bilanse. Od niedawna go prowadzę, ale jestem z tego dumna. Prawie nikt nie wie o jego istnieniu, żałuję, że niektóre osoby się zorientowały, do czego on mi jest potrzebny.
Zacznę wymiotować. Wiem, że nie powinno się tego planować, ale dziś z jedzeniem przesadziłam.
Na śniadanie bułka z miodem, teraz czekolada i chipsy. Oczywiście + Activia. Żal mi siebie samej.
Kurwa, kurwa, kurwa! Ale mam słabą wolę! Ja pierdolę, muszę się przestać opychać i obżerać.
Świnia ze mnie tłusta! Poradzę sobie, przysięgam! Przemogę to uczucie głodu, pokonam je wodą itp.
Zobaczycie, że dam sobie z nim radę, z głodem, z moim największym wrogiem.
Powodzenia w Waszych zmaganiach, Motylki :*
-A
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.