środa, 1 maja 2013

Strach.

Wyjadę. Już niedługo. Na dwa lata, około. Do zamkniętego ośrodka chrześcijańskiego, nie wiem dokładnie, gdzie i w jakim miejscu to jest. Najpierw miał być to Sopot, potem Wałbrzych, a teraz okolice Warszawy. 
Najgorsze będzie pożegnanie z przyjaciółmi i rodziną. Szczerze? Boję się trochę, ale zgodziłam się na to coś.
Każda sekunda tutaj się liczy, mam mało czasu na te pożegnania. Choć to jest tylko na 99% pewniakiem. 
To, że wyjeżdżam. Mówią, że będą mnie odwiedzać. Jak to będzie tak daleko, to wątpię. Zapomną. Chyba. 
Ważę 44.6 kg około. Załamałam się ostatnio. Dziś nie zjadłam wiele, zrobiłam mniej więcej 30 brzuszków. 
Moim ideałem jest Angelina Jolie. Normalnie ją kocham. Jest wielka w swoim drobnym ciele. Schudła wiele. 
Ale rymuje, normalnie tego nie czuję. Trzeba rozładować atmosferę. Nie wiem, czy jeszcze tu napiszę. 
Postaram się lepiej pożegnać. 

Pozdrawiam, 

-A 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.