Szczerze pisząc (powinno być szczerze mówiąc, no ale no...) trochę się boję. A przy okazji, ważę 45.1 kilogramów. Całkiem dużo. Mogło być lepiej. Zawsze może być lepiej. Dziwnie się czuję. Wczoraj bardzo
bolało mnie serce, nie wiedzieć czemu. Muszę schudnąć. Pojadę prawdopodobnie na obserwację do psychiatryka, a potem skierują mnie do jakiegoś ośrodka wychowawczego, raczej do Łańcuta, ale nie wiem. Tego nikt nie wie. Przynajmniej na razie.
Wczoraj zrobiłam 100 brzuszków. Z tego jestem zadowolona. Od czasu, gdy zamieszkałam tymczasowo u siostry starszej, jem. Jestem żałosną, tłustą świnią. Koleżanki mówiły, że mam anoreksję i bulimię. Wcale nie! Wymiotowałam tylko kilka razy, odchudzanie nie musi być złe :] Pro-Ana nie jest zła!!!
Tęsknie troszkę za domem. Choć tutaj mogę odpocząć od ojca. Bez przerwy dzwoni, bym wróciła.
Do domu, rzecz jasna. Bo gdzie indziej? :P
Na dzisiaj kończę, no niestety, niektórzy patrzą mi w ekran. To też jest głupie. Nienawidzę takiego zachowania, ble. Świnia jebana. Postaram się napisać jak najszybciej! Pozdrawiam...:)
-A
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.