Z jednej strony dobrze, bo kac morderca powoli odchodzi. Wczoraj upiłam się aż do zgonu, minusem zdecydowanie jest to, że rodzice mnie na tym przyłapali. To znaczy...tata nawet się z tego śmieje, gorzej z moją mamą. Tak się pokłóciłyśmy, że ja obiecałam jej swoją śmierć, ale nadal bronię ją przed ojcem.
Tak naprawdę, nie wiem co się do końca dzieje. Z drugiej strony jest wspaniale, bo po wczorajszym rzyganiu schudłam do 43.8 kilograma, co mam zamiar utrzymać, a może nawet zmniejszyć (chodzi o wagę).
Dziś seria brzuszków, póki co zrobiłam ich 100, ale będzie ich znacznie więcej. Na dzisiaj tyle, coś więcej dodam na weekendzie, bo nie wiem, czy będę miała czas zrobic to szybciej.
-A
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania!
Komentarze są moderowane, więc wyzwiska i tego typu rzeczy nie przejdą.