...ale jakoś mi to nie wychodzi. No trudno, bywa. W życiu na razie układa mi się tak średnio.
Póki co, mieszkam nadal u starszej siostry, nie jest tak źle, jak wydawało się na początku. Powoli zbliżam się do niej, znacznie bliżej jesteśmy, niż kiedyś. Tak jest lepiej. Z dala od domu. Od ojca. Od rodziny.
Choć mam takie momenty, że tęsknie za mamą i młodszą siostrą, a nawet braciszkiem (starszym).
Szczerze mówiąc, tzn. pisząc, mam dalej takie myśli samobójcze, mam koszmary, a i ciągle o niej myślę.
O tej dziewczynie z klasy, która mi się śniła. Chciałabym, żeby ten sen jeszcze się powtórzył. Jestem jebaną
biseksualistką. I co, kurwa mi zrobicie?! Nic, bo nie macie na to wpływu. Nie macie dostępu do mojego umysłu, nikt nie rozgryzie mojej psychiki, natury, nikt nie dostanie się do mojej głowy. Nawet sam JEZUS.
Który tak na marginesie nie wiem, czy istnieje...no, istniał :] No nie ważne, tematy religii i wiary pozostawiam
na później. O ile jeszcze kiedyś napiszę. Nie no, rozpisałam się i to całkiem nieźle dzisiaj coś. Idzie mi to, idzie. Po prostu musiałam się za tym stęsknić. Za pisaniem, za blogiem, za zdjęciami Jolie i innymi inspiracjami. W nawiasie - waga waha się od 44.8 do 45.3 kilogramów. Kończę. Napiszę jeszcze. Pa.
-A