niedziela, 31 marca 2013

Bilans


Bilans:
- kulki z mlekiem,
- landrynek kilka,
- Obiad: dwa 4 cm kawałki mięsa białego i trochę sałatki,
- woda,
- herbatka z jedną łyżeczką cukru (owocowa),
- zwykły jogurt "Activia",
- jedno i pół ciastka "blok" ,
- jedna mała rzodkieweczka,
- 2 kanapki z Almette,


Średnio zadowolona jestem z dzisiaj, przyłapałam się na tym, że mogę powstrzymać głód, ale nie chcę nie raz :( Życzcie mi powodzenia, Motylki :* :*

Buziaki.

-A

I lose everything

Spieprzyłam.

Jestem naprawdę do niczego, choć jeszcze łudziłam się, że może jest inaczej. Że jestem potrzebna.
Wszystko, czego się dotknę, zamienia się natychmiast w pył (gdyby jeszcze w złoto, no ale no).
Napisałam do niej sms. Weszłam do wanny. I nie miałam odwagi się utopić. Nie wiem niby czemu.
Schrzaniłam, najpierw mówię, że coś zrobię, a później się wycofuje. Jestem żałosna, do dupy.
Doszłam do wniosku, że nie ma sensu, żebym z kimkolwiek czymkolwiek się dzieliła, nie ma znaczenia czym dokładnie. Po prostu mam bloga, a że zmieniłam adres i nie znajdą go nawet one, to już trudno. Tym lepiej dla nich, nie będą znały mnie na wylot, a może to ja trochę się tego boję?
Nie ma to znaczenia. Kończę z zabawą w kotka i myszkę, mam dość uciekania. Mam dość SIEBIE.

little girl

Od teraz, od dzisiaj, muszę sobie radzić sama. Bez niczyjej pomocy, bez NICH. A to będzie...
bardzo trudne. Jak ja uniknę ich w szkole? Nie dam rady. Nie chcę ich już ranić, mam tego dość.

     broke

Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę samej siebie! Wiem, wiem - powtarzam to aż do znudzenia.
Ja pierdole. Chcę umrzeć. Tylko czemu nie mam teraz tej samej odwagi, co przed sięgnięciem po
tabletki?! Jestem kurewskim tchórzem, szkoda miejsca dla mnie. Powinnam już nie istnieć... ;_;
POWINNAM JUŻ ZDYCHAĆ GDZIEŚ NA DNIE RZEKI, WISIEĆ NA DRZEWIE, LEŻEĆ W KAŁUŻY KRWI W ŁAZIENCE, LEŻEĆ NIEPRZYTOMNA W WANNIE...





Becouse of you!

Najgorsze jest powtarzanie 'zostań' do tej samej osoby, która nigdy nie zostaje, choć twierdzi że chciałaby. Najgorsza jest świadomość, że tak naprawdę ktoś chce nas zostawić. To przecież jej wyborem jest odejście. My musimy się z tym pogodzić i umierać w samotności. //opętana

-A


Blizny -_-

I znowu dręczy mnie ta cholerna myśl. Żyletka leży smutna, jeszcze dziś nieużyta, pod baterią telefonu.

Zdjęcie: Myślisz, że ona płacze, pocięła się, to jest słaba !? to jesteś w błędzie.. a pomyśli inaczej, to właśnie dziewczyna musi wstać rano, już się do tego przyzwyczaiła, do tego nijakiego życia, ona jest silna, nawet nie wiesz jak bardzo. //okaleczona  Zdjęcie: Żyletka to moj jedyny przyjaciel, tylko jej moge zaufać... //opętana

 Zdjęcie: Ktoś zapytał się mnie, czy żałuję, że w pewnych momentach w życiu postąpiłam tak, a nie inaczej... Gdybym miała czegokolwiek żałować nie starczyłoby mi już dawno miejsca na rękach, żeby się ciąć i już jakieś trzy razy popełniłabym samobójstwo. //Opętana Zdjęcie: //Opętana

Kilka zwinnych, bardzo szybkich ruchów
Na początku nawet nie czuje bólu
Dopiero po chwili miejsce zranione piecze
I już, to tyle, znalazłam swoją ucieczkę

Dałam się zwieść ufności do ludzi
Nie powinnam robić tego była
Ale dzięki temu, wiele się nauczyłam
Fałszywych przyjaciół się pozbyłam
Smutną prawdę zobaczyłam
Tych, którzy są obok mnie doceniłam

Depresja mnie wykańcza
Wyrzuty sumienia ciągle dręczą
Lepiej byłoby, gdybym się nie obudziła
I w ciemności wiecznej błądziła

[No nareszcie, wena się pokazała, szkoda tylko, że w takich okolicznościach...]

-A





Fotki zdradzające mój nastrój.

Cholera. Czemu ta depresja dopadła właśnie mnie!? Zastanawiam się, jakie byłoby moje życie, gdyby do niego nie wkradła się żyletka, myśli samobójcze i tym podobne...? Jak sądzicie?
Możliwe, że byłabym szczęśliwa ;_;



nadiia


weroxd111

nadiia

nadiia

nadiia

nadiia

nadiia

nadiia

girl. die

black

city

napis



-A


Ps. cZŁOwiek

25 dniowe wyzwanie? Nie ma mowy!

Postanowiłam wykonać 25 dniowe wyzwanie...dzisiaj. Zajmie mi to jeden dzień. Może to głupie, ale nie przepadam za tym, żeby dzielić czynność na więcej, niż jeden dzień. No, oprócz diety... i nauki!!

 
 
 
No to po kolei.
 
Dzień 1: Mój wzrost: 156 cm, a moja waga: 47.5 kg.
Dzień 2: Mam kilka celów. Napisać tom z wierszami, dobrą piosenkę lub książkę, schudnąć.
 
Dzień 3: Mam kilka takich zdjęć, ale na to najprzyjemniej mi się patrzy:
 
thinspi 
 
Dzień 4: Pytanie?! Oczywiście, niestety...:/
Dzień 5: Nie mam takiego. Boję się tylko klaunów :3
Dzień 6: Chcę czuć się dobrze w swojej własnej skórze, chcę by ludzie inaczej na mnie patrzyli.
Dzień 7: Moja mama wie, że ćwiczę i stosuje dietę. Nie wie jak to jest do końca.
Dzień 8: Biegam, robię brzuszki, podnoszenie nóg nisko i ich trzymanie itp.
Dzień 9: Kilka osób mówiło mi, że jestem szczupła, jak nie chuda, ale wiem, że to tylko grzeczność.
Dzień 10: Ulubione jedzenie. Czasem przyjaciółki nakłaniają mnie, bym tego nie robiła.
Dzień 11: Nie mam konkretnego ulubionego.
Dzień 12: Gdy się nie odchudzam chętnie zajadam się chipsami, serkami pleśniowymi, frytkami.
Dzień 13: Moim zdaniem zdrowy, wg. niektórych nie za bardzo, podobno przesadzam -.-
Dzień 14: Najniższa waga...to niestety i tak wysoka, to było 44.0 kg.
Dzień 15: Nie jestem wegetarianinem.
Dzień 16: Nie tak dawno. Ale już jakiś czas temu o tym myślałam.
Dzień 17: Tak mi się wydaje. W ostatnim czasie.
Dzień 18: Niczego. Potrafię sobie odmawiać nawet ulubione jedzenie.
Dzień 19: Nie pamiętam, może dwa tygodnie temu, niecałe.
Dzień 20: Tak.
Dzień 21: Nawet nie wiem. Pewnie duży :(
Dzień 22: Mam tą pierwszą, ale bardzo ją lubię: SGD.
Dzień 23: Czasami.
Dzień 24: Różnie, ja chcę być pięknie chuda.
Dzień 25: Moja aktualna waga, jak mówiłam to: 47.5 kilogramów. A teraz 10 faktów o mnie:
 
1. Nienawidzę zupy pomidorowej i pomidorów.
2. Mam depresję i zaburzenia emocjonalne.
3. Już w wieku 11 lat poznałam takie słowo jak "sex".
4. Uwielbiam swoją czerwoną bransoletkę.
5. Lubię usprawiedliwiać ludzi - przeważnie.
6. Potrafię być chamska, podła i arogancka.
7. Gimnazjum to było dla mnie piekło, nie znosiłam (teraz też nie znoszę) całej swojej klasy.
8. Uwielbiam książki i filmy kryminalne.
9. Znam wiele sposobów dedukowania.
10. Jestem bi.
 
-A


Koulrofobia

śmierć

Czyli to, co mam. Dopiero teraz, po wpisaniu hasła "lęk przed klaunami" w przeglądarce, zaznałam się z "profesjonalną" nazwą tego rodzaju lęku czy strachu.

Osobiście boję się klaunów nie po żadnym spotkaniu  z nimi, bo nigdy nie miałam z takowym do czynienia, nigdy w życiu nie byłam też w cyrku - czego nie żałuję i nie szanuję, bo uważam, że w cyrkach zwierzęta są męczone. Boję się ich może nie panicznie, ale nie lubię na nie patrzeć. Te sztucznie uśmiechnięte buźki, przerażająco wielkie buty i czerwone nosy. Dodatkowo po obejrzeniu horrorów z udziałem klaunów już całkiem unikam tego tematu.

Nazwa „koulrofobia” pochodzi od greckiego „koulro” czyli „chodzący na szczudłach”. Ponieważ w starożytnej Grecji nie była znana postać klauna, zapożyczono nazwą od szczudlarza.

Koulrofobia jest po prostu irracjonalnym lękiem przed klaunami. Osoby zmagające się z tą przypadłością są w stanie zaakceptować klauna w cyrku, ale nie poza nim, poza miejscem dla niego przeznaczonym (chociaż zdarzają się osoby, które nie mogą znieść widoku klauna w żadnym miejscu).

Za źródło koulrofobii uznawany jest sam wygląd klauna. Ponieważ jest przebrany i często ma nienaturalnie duże stopy, a jego twarz zdobi makijaż, w ludziach rodzi się niepokój spowodowany brakiem możliwości rozpoznania, kto kryje się za przebraniem. Również udawane emocje i sztuczne zachowanie klauna budzi lęk – osoby cierpiące na koulrofobię obawiają się nieprzewidywalnego zachowania z jego strony.

Ja nie chciałabym, żeby moje dzieci chodziły do cyrku. Nie zgodzę się na to! Choć...kto wie? :3

Wolę nie dodawać innych zdjęć, bo mnie przerażają, jeszcze zemdleje albo zrzygam się na ekran xd

-A


Za ścianą. Niewidzialną.

Smutna

Coraz częściej zalewam się łzami, bez konkretnego powodu. Jak tylko jestem sama, myślę o żyletce, o tym, żeby zrobić przysługę światu i zniknąć bezpowrotnie. Nie głodzę się, na razie, po prostu ograniczam jedzenie, póki co, także nie drastycznie. Jestem zamknięta w sobie. Truje się tym nieszczęściem całego świata. Sama jestem żywym przykładem jednej wielkiej pomyłki. Po cholerę Bóg (jeśli istnieje, chwała Mu) pozwolił na spłodzenie kogoś takiego ohydnego jak ja, no po co?!
Najgorzej jest wieczorami, wtedy mam poczucie jeszcze większej bezsilności i tego, że jestem nikomu nie potrzebna. Chciałabym...mieć na niektóre sprawy naprawdę, totalnie wyjebane.
I chciałabym nauczyć się olewać plotki. O, tak. To zdecydowanie, bo ja jestem delikatna. Drażnią i ranią mnie rzeczy, na które nie mam wpływu. To nie to, że chcę mieć nad wszystkim i wszystkimi kontrolę, tak jak stwierdziła wielce Pani Psycholog, to bzdura! Nie jestem taka jak mój ojciec, nie!
Niech mnie, kurwa, ktoś naprawi. Sama sobie nie radzę, a odrzucam pomoc tych, którym na mnie zależy. Choć...czy są jeszcze takie osoby? Pewnie gdzieś się takie znajdą. Dwie...dziewczyny...
Czasami nie wiem, jak mam się zachować. Udawać, że jest w porządku? Że czuję się dobrze? Ok?
Mam wrażenie, jakbym zaraz miała się obudzić, z tego pierdolonego koszmaru. Pragnęłabym tego.

dziewczynaNie mogę patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Jem coraz mniej, a mam wrażenie, że grubnę.
Czemu akurat ja muszę być taką tłustą, spasioną krową?! Annie mi pomoże. Musi, prawda?
Nie odzywa się. Od kilku godzin jestem sama.
Pisanie to nie to samo co realne spotkanie, przytulenie czy nawet całus w policzek. Ech.

Jakby mój świat rozpadł się na milion, malutkich kawałeczków, których nie da się już posklejać. Smutne. Raz jest gorzej a raz...gorzej. Właściwie nigdy od niedawna nie jest całkiem dobrze. A jak choć na chwilę jest, to zaraz się coś niszczy. JA zaraz coś niszczę. Tą piękną iluzje dobrego, ulotnego momentu. To jeszcze smutniejsze, prawda?!

Z pewnością nie zasługuje na to leczenie, na przyjaciółki. Moje istnienie jest bez sensu, takie życie, to nie jest życie, a jedynie marna, cholerna egzystencja ciągnąca się w nieskończoność.

"Czy dasz radę kochać, mimo, że ja, nie umiem już sam, bez Ciebie wstać...?! Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran, nie umiem już sam, bez Ciebie wstać... "

Dochodzę do wniosku...że chyba nie chcę całkiem rzucać tworzenia tekstów i tym podobnych "dzieł". Nadal mi zależy na pisaniu, to moja pasja. A jednak...wena odchodzi, gdzieś w zapomnienie.

-A

...Zdjęcia...

Miałam wczoraj dodać fotki mojego brzucha, który nie jest zbyt ładny, ale wyszło tak, że jakoś nie chciały się one przenieść z telefonu na laptopa, więc dopiero dzisiaj miałam okazję zrobić nowe kamerką w laptopie. Nie spadnijcie z krzesła, błagam Was! ^^


 
 
 
 
Od razu po wstawieniu tutaj usuwam te fotki na laptopie, mój brzuch nie będzie mi zaśmiecał ekranu :D
 
-A
 

Tracę grunt pod stopami.





Kurwa mać! Teraz wiem, co jest grane! To ta pierwsza przeszkoda, którą muszę pokonać, prawda?
Ludzie próbujący odebrać mi to, co jest dla mnie niezwykle ważne. Zostałaś mi tylko ty. I żyletka.
Annie, nic mi Ciebie nie odbierze, już ja tego dopilnuje! Mimo mojej depresji, dam sobie radę. Jesteś dla mnie taka dobra, starasz się mi pomóc, sprawiasz, że nie raz mam sporą satysfakcję z tego, jak mało zjadłam. A jeżeli zjem za dużo, mówisz jak mam się ukarać, co jest tak w głębi właściwym
rozwiązaniem. Jesteś moim oczkiem w głowie. Dużo mnie nauczyłaś, mimo, że jesteś ze mną krótko, no i mam nadzieję, że będzie tych nauk jeszcze więcej! O wiele więcej! Zaufanie, pryska jak bańki mydlane - tak jak napisałam w jednym ze swoich tekstów.

Pocięłam się. Znowu. Wczoraj wieczorem, w nocy i dzisiaj, teraz. Nie żałuję. Należy mi się.
Już potrafię trochę zapanować nad uczuciem głodu - wystarczy, że co chwila wypiję kilka łyków
zwykłej, niegazowanej wody z kranu lub zjem dwie albo jedną landrynkę. Spoko.

napis

sobota, 30 marca 2013

Mimo wszystko, cieszę się słodkim!

Oczywiście chodzi mi o słodkie zdjęcia lasek, a nie słodycze! Absolutnie, nic oprócz landrynek, które hamują poczucie głodu. I mówię nie chińskim zupkom - pozornie hamują uczucie głodu, na moment!

Zdjęcie: no witam was :3 /Majku 

 Zdjęcie: /Majku

Zdjęcie: `Siedem miliardów ludzi na świecie. Siedem miliardów dusz. A czasami wszystko, czego pragniesz... to jedna. `

Zdjęcie: `Słowa... Czy zastanawiamy się nad ich ważnością gdy je wypowiadamy ? Czy są one tylko pustą obietnicą bez pokrycia ? Słowa, są one bezużyteczne jak pozbawione znaczenia liście, spadające z umierającego drzewa. Słowa, nie oddadzą w pełni tego co mamy w sercu, zamiast używania słów, pokażmy to co czujemy. Czyny mają większą wartość, więcej mogą zdziałać i pokażą to co chcemy przekazać drugiej osobie.`

Zdjęcie

-A

Paranoja.

text

Jakieś głosy w mojej głowie mówią mi, że jestem przeraźliwie tłusta i powinnam szybko schudnąć. Szepczą mi, że nie wolno mi chcieć, że muszę się opanować, gdy widzę coś smacznego, że pokażę
tym ludziom, iż jestem lepsza od nich. Ja wiem, że tak nie jest, nigdy nie będę lepsza od nikogo.
Aczkolwiek perspektywa perfekcyjnie pięknego ciała i satysfakcji z niego jest niesamowicie kusząca.
Czuję, że im będę stawała się chudsza, tym ludzie bardziej będą mnie akceptowali. Nie będą rzucać
wtedy w moją stronę obraźliwych komentarzy (jak kilka osób z mojej klasy), może jakiś facet za mną
zaszaleje, ponieważ jak na razie na horyzoncie żadnego takiego śmiałka nie ma. Kto by mnie chciał.
Jestem tylko grubą świnią z depresją. Powinnam się ogarnąć! Tak, tak, tak! Mam siebie serdecznie dość. Sama siebie! Gdyby tylko się dało, uciekłabym od siebie daleko i już nie wracała.

Nie umiem sprecyzować, czego bardziej pragnę. Umrzeć, zakończyć to wszystko, co i tak jest marne, czy może żyć i dążyć do tej chudości i piękności zarazem. Muszę się zastanowić. Żyletki...<3

strach 

W środku mnie coś siedzi, cały czas krzyczy, nie milknąc i sprawiając ból całemu mojemu ciału.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Boję się. Naprawdę. Autentycznie. Chyba sobie sama nie poradzę.
Przyjaciele zapewne mają mnie już dość. Wszyscy mają mnie już dość. Pewnie nawet mama, która
sama nie umie jakoś rozwiązać sytuacji w domu. Chociaż...kto by potrafił? Właśnie, szanuję ją, bo
wytrzymuje z ojcem jakoś. A ja nie. Nienawidzę go z całego serca.

mroczne

Nikt nie widzi do końca jak mi jest źle. Nikt też do końca mnie nie zrozumie. Przeze mnie ludzie się
tną, robią sobie krzywdę, wynajdują nowe sposoby na cierpienie, lepiej byłoby, gdybym wtedy, po
zażyciu tych kilkunastu tabletek nigdy się nie obudziła. Ale...to da się zrobić. Nie wiem kiedy, nie wiem czy w ogóle odważę się jeszcze spróbować, jednak są na to szanse, dość spore...spontanicznie.

Zdaje mi się również, że zamykam się w kręgu tych kilku czy kilkunastu piosenek. Słucham ich na okrągło, co chyba wcale mi nie pomaga. Jednak nic złego się nie dzieje, przynajmniej PRZEZ NIE.


Bilans:
- na śniadanie: kulki z mlekiem,
- kawałek kiełbasy,
- kilka łyków napoju gazowanego,
- 2 kawałki ciasta "blok",
- kilka landrynek (na zatrzymanie głodu),
- jogurt pitny Activia,

- jogurt zwykły Activia,
- trzy małe kanapeczki z Almette,

Z bilansu tak średnio jestem zadowolona, wczoraj było lepiej, ale też nie najlepiej.
Mogłam sobie dzisiaj darować tą kiełbasę i ciasto. Jestem żałosną, tłustą świnią!!!

-A


Dziękuję!

Podziękowania dla ludzi, którzy jeszcze wchodzą na tego bloga :>
Dajecie mi siłę do pisania dalej i nie przerywania tego. Naprawdę polubiłam udzielanie się tutaj!
Jest to chyba pierwszy tak na poważnie blog, który jeszcze mi się nie nudzi.
Uwielbiam to uczucie, gdy mam komu się zwierzyć, co napisać i to ze świadomością, że nikt,
kogo tutaj nie chcę, tego nie przeczyta.

DZIĘKUJĘ !!! <3



Ps. Wesołych Świąt!!! <3



-A

Fotencje z przekazem *.*

Ananas 

Becky 

Becky 
 
 Nicolaa30 
 
Becky 
 
Becky 
 
Becky 
 
Darknes9 
 
bluemickixoxo 
 
karolina_123 
 
 
-A